ten dzień przywitał mnie ulewą…

Posted on March 28, 2007 | Filed Under w drodze, z zycia

Urokiem tanich linii lotniczych jest to, że najtańsze bilety zwykle są
na wcześnie rano lub późno wieczór. Lubię te poranne – ładniejsze
widoki za oknem.
Po dwudniowym pobycie w Londynie wyruszyłem o 2:30am w podróż powrotną
na zieloną wyspę. Planowanego autobusu o godzinie 3 z Golders Green
nie było. O 3.15 zacząłem lekko panikować – okazało się, że po
godzinie 2:30 autobus ten nie zatrzymuje się na tym przystanku. Po
kilku minutach rozmowy z dyżurnym ruchu przekierowali jeden pojazd na
mój przystanek – całkiem pusty autokar zabrał mnie na Victorię skąd przesiadłem się na
green line na lotnisko.
Check in przebiegł sprawnie, na kontroli bezpieczeństwa nie
przechodziłem przez wykrywacz metalu a przez “inkubator” – angielska
nazwa ‘backscatter‘.
Mój aparat musiał zostać prześwietlony dwukrotnie, następnie każdy
obiektyw z osobna przetestowany na obecność śladów po materiałach
wybuchowych. Wynik negatywny.
Odlot zgodnie z rozkładem, co ryanairowi zdarza się niestety coraz rzadziej.
Najprzyjemniejszy moment lotu – start.
Za każdym razem przy starcie towarzyszy mi uczucie jakbym wyruszał w
kolejną podróż, nieważne czy to tylko londyn-dublin czy
londyn-barca…
Kołowanie na pasie startowym, następnie rozpęd, dziub w górę,
oderwanie się od ziemi, za oknem ziemia coraz dalej, domy coraz
mniejsze, ludzie znikają w oddali.
Gdy już samolot wzbił się ponad chmury, na zachodnim horyzoncie
podziwiałem biel chmur, wschód słońca i błękit nieba, które mieszały
się na granicach styku, tworząc trójkolorową tęczę. Na wschodzie
pomarańczowe słońce wychylało się zza chmur.
Nad Irlandię dotarliśmy 15 minut przed czasem, przynajmniej wg pilota,
gdyż z powodu mgły w dole nie było nic widać. Dwa kółka nad
lotniskiem, ustawienie się w pozycji do lądowania, jedno odbicie przy
zetknięciu się kół samolotu z szarym pasem lotniska, automatyczne
‘dziękujemy za wybór ryanair’ rzucone przes stewardesę, kontrola
paszportowa, odbiór bagażu, grube dziewczyny, mgła i mżawka. Witamy
ponownie na Zielonej Wyspie.

crack_0×76

Posted on March 21, 2007 | Filed Under w drodze, z zycia

dziś szybka akcja kraków.
nawet tu nie można uciec od pijanych irlandczyków czy innych anglików. posiadanie statusu ‘top destination’ do czegoś zobowiązuje. czyli hen i stag nights na kazdym kroku.
nic nie stoi w miejscu. panta rei więc rano radom.

normalnie o tej porze …

Posted on March 21, 2007 | Filed Under z zycia

… woże się po mieście.
nocna jazda wózkiem po ulicach wrocławia z gangsta rapem z office space. już nigdy nie będę narzekał na ulice Dublina. terapia szokowa ulicy karolkowej zrobiła swoje. niezapomniane przeżycia – kto nie był – ‘a must see’ wrocławia.

berlin-wrocław-insomnia

Posted on March 19, 2007 | Filed Under w drodze

o 0900 berlińskie schonefeld taksi na ostbahnhof i pociag. 40 minut snu w busie na lotnisko, godzina w samolocie. do pewnego momentu bylo dobrze. szybka drzemka w pociagu, z ktorej dochodzilem do siebie przez ładnych kilka minut po obudzeniu zanim zaczalem rozumieć o co chodzilo konduktorowi.
dzisiaj siedząc i czytając artykuł o brytyjskiej kolei zacząłem zastanawiać się w którym ja teraz kraju do cholery jestem – irlandii, uk, polsce czy jeszcze innym berlinie. brak snu robi swoje.

dublin-londyn-pauza

Posted on March 18, 2007 | Filed Under w drodze

dziś pożegnanie z dublinem na 13 dni.św. Patryk w irlandzkim pubie w londynie. calkiem przyjemny pub, muzyka na żywo – przeważnie irish drinking songs + U2.
o 0230 pub zostal zamkniety i towarzystwo wygonione na zewnatrz.
0345 taksowka na goldersa i 0355 stansted

podroz

Posted on March 15, 2007 | Filed Under z zycia

Style jakos posklejalem do kupy, ukradlem wiekszosc z themika Platinum. W kazdym razie trzyma sie kupy.

Dzisiaj znowu Hendon a jutro Sw. Patryk i niedobry londynski guinness.

bigbeer

New era begins…

Posted on March 13, 2007 | Filed Under z zycia

Przenosze bloga do wordpressa. Po czesci z lenistwa, po czesci z wygody. Wykupilem hosting i zabieram sie za przenoszenie calego bajzlu z wersji statycznej do web 2.0 compatible. Kasuje, wycinam, psuje, naprawiam, zastanawiam sie czemu nie dziala, kurwuje. Za tydzien powinno juz wszystko grac.