iwan

Posted on August 27, 2008 | Filed Under z zycia 

pierwszy dzien w dublilnie (nie liczac wczoraj od 23:40 do 00:00) i już musialem zaiwanić sonsiadom(i.e. współlokatorom (jutro odkupie)) kawał sera. nie żebym się specjalnie czuł winnyale jest mi niewymownie gupio, kto wpadal na ciezkim pijaństwie do chaty studenckiej (prawie) ten zrozumie te irracjonalną potrzebę zjedzenia czegoś zajebiście niezdrowego i koniecznie smażonego (sandłicz mejker nadaje sie w sam raz!).
z dużą ilością tłuszczu.
i tak -jestem już w dublinie - soł bi ałer - i tak - szkielet Balkan trip 2008 już powstał. widziałem filmy nakręcone na lepszej zieleni. i tak. powinniście się bać ja się boję. je pub_linkować. chyba umieszczę disklejmer ‘if ur not stoned do not even attempt to take a peek’ or we’re not the ones responsible for wasze nerwice i inne. taaa. i z Justyną to się chyba dopiero za rok na wywiad znów spotkam, jak chce się w trzeźwości utrzymać.

z pokładu utki bolz
ja

p.s.: a jutro nie będzie podboju świata. ba - nie będzie nawet podboju dublina. nawet mojej dzielnicy i okolicznych pubów. będzie kolejny zwykły dzień w biurze. najzwyklejszy z najzwyklejszych - spędzonych nad pythonem, czarnym shellem linuksowym, bo ja kurwa od jutra naprawdę nie piję.

p.s.2.: żartowałem. ;]


Comments

Leave a Reply