5. rocznica

Posted on September 18, 2008 | Filed Under z zycia 

Dzis wlasnie minela piata rocznica odkąd wyjechałem z Polski. I co? I nic. Nadal jestem goły i wesoły, czasami odliczam czas  “do pierwszego” , nie dorobiłem się mieszkania, samochodu, zony, dzieci, zycie nadal plynie swoim starym przypadkowym tempem.  Jedyna stala rzecz to ta sama niezmiennie od dwoch lat praca (najdluzsza historia zatrudnienia w moim zyciu, nalezy podkreslic).

To tego powyzej sie nie dorobilem jak na razie. Z drugiej zdobylem mnostwo przydatnych w miejskim survivalu umiejetnosci - prasowanie koszul, gotowanie, mopowanie, zamiatanie, sprzatanie ogolnie, pranie, organizacja czasu z rana, trafianie do domu po pijaku (cało, bezpiecznie, i zupelnie tego nie pamietajac). Na trzezwo mi to przychodzi ciezko. Trafianie. Zwiedzilem pare miejsc, ktore zawsze chcialem odwiedzic, zwiedzilem pare ktorych nie chcialem. Zdobylem wiele interesujacych zawodow: bylem sprzedawcą mebli, robilem kawe, bylem elektrykiem, znowu robilem kawe, robilem kanapki, sprzatalem kufle ze stolow w barze (w ramach pracy), pracowalem w kuchni (aczkolwiek ‘operator mikrofalowki’ byloby blizszym okresleniem tego zawodu aniżeli ‘kucharz’), pracowalem za barem, na kanapkach, pracowalem w jednym z bardziej posh (takim tesco dla zamozniejszej klasy sredniej w kazdym razie) domu towarowym, sprzedawalem ciuchy, gdzies pomiedzy barem a sklepem z ciuchami bylem studentem i mialem okazje poznac angielski system nauczania od srodka. Sielanke te przerwala mi pozytywna odpowiedz z pewnej firmy ze moge zostac Software Support Engineer (inzynier z maturą, jak to zajebiscie brzmi) no i skorzystałem i przeniosłem się z dirty streets of London na zielone pastwiska Irlandii. W międzyczasie pół roku odpoczywalem od Dublina w Hiszpanii.

Poznanych ludzi i zdobytych doswiadczen opisywac nie bede, gdyz zajeloby to pare kolejnych stron a nie chce przynudzac za bardzo.

A te 5. lat temu przyjechalem do Londynu tylko na dwa tygodnie - nie wspominalem jeszcze?


Comments

Leave a Reply